ziemia niczyja

" - Ty bisexsie!" " - Ty heterosexie!"

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Jak to jest, że kiedy w kimś się zakochamy, jesteśmy skłonni do wszystkiego by tylko się tej osobie przypodobać? Zwłaszcza, jeżeli osoba ta prowadzi styl życia zupełnie różny od naszego dotychczasowego? Do tego, by upijać się w szkole, wjeżdżać na nauczycieli, zupełnie zmienić swój styl, palić... tak - oto skutek wpływu Bartłomieja na Kingę. Już nie wspomnę o tym, że on ją całkowicie wykorzystuje, i jeszcze się z tego cieszy, obraża ją. A ona i tak: "on jest inny niż wszyscy".
Ostatnio nieźle się pokłóciłam z Kacprem, z Jackiem nie rozmawia się mi już tak dobrze jak dotychczas, Kaja nie chce mnie znać, a ja nie chcę znać Kingi - wszystko się wali. Coś mi się wydaje, że już nie bedzie tak, jak dawniej. Może lepiej zamiast życiu towarzyskiemu całkowicie oddać się swoim zainteresowaniom? No-life? Niee... nie oddać się całkowicie, a troszeczkę bardziej niż to było dotychczas. Wieczorem zamiast pójść na piwko do najbiedniejszych dzielnic miasta wziąć do ręki kartkę i długopis, usiąść na kanapie i wreszcie coś napisać. Oj, przydałoby się. Poza tym przydałoby się też trochę zacząć przygotowywać do egzaminu wstępnego do liceum plastycznego. Historia sztuki będzie dla mnie pestką, wystarczy przypomnieć sobie nazwiska, pełne nazwy tych wszystkich nurtów i parę najważniejszych dzieł. Gorzej będzie z egzaminem w praktyce - oj, trzeba będzie się przejechać do sklepu plastycznego i wydać z co najmniej sto złotych. ;)
Byłam na tych zajęciach plastycznych w Łodzi, już dwa razy, we wtorek jadę trzeci. I już się nie dziwię dlaczego jest tam tak drogo (150 zł za 4 spotkania...), takie profesjonalne nauczanie tam panuje, mimo że byłam tam tylko 6 godzin, dowiedziałam się o wiele więcej niż podczas całej mojej "artystycznej kariery". Ludzie tam są też super, zupełnie inni niż moi znajomi, strasznie, że tak powiem, są wyczuleni na dwuznaczne wypowiedzi, mają inne poczucie humoru. Zastanawiałam się, czy powinnam żartować równie 'elegancko" jak oni. xD Klimat niezwykły, a to wszystko dzięki zapachowi farb, terpentyny, rozpuszaczalnika, drewna. Już kocham tamte miejsce.

Tagi: Plastyka
21.02.2010 o godz. 17:30
Ustawiłam hasło na bloga, ale jednak już je skasowałam. Ustawiłam je dlatego, bo siostra wpadła na tę stronę przez mojego digarta, a nie chcę by czytała to, co tu piszę. Jednak wątpię, by jeszcze tu weszła, więc sądzę, że nie bedę żałowała swojej decyzji o skasowanym haśle.
Jutro jedziemy z klasą na sztukę "Skrzypek na dachu". Później idę z Kingą do Manufaktury, a kiedy wrócę do domu, jedziemy z rodzinką do dziadków. Nie wiem jakim cudem to piszę - ręką napuchniętą od walenia w piłkę (dzisiejszy wf...), bolącą jak diabli.
Zauważyłam, że jedynymi osobami, z którymi ostatnio w ogóle utrzymuję kontakt to Kacper i Kinga. No, i może jeszcze Jacek. A co z resztą? Te nocowanki, długie rozmowy, co z innymi, z którymi jak dotąd utrzymywałam kontakt? Albo zmienili się, albo znaleźli sobie innych znajomych, albo się pokłóciliśmy. W końcu musiało do tego dojść, ale dlaczego akurat w tym momencie? Chcę znaleźć sobie nowych przyjaciół, od nowa poszukać swojego miejsca na świecie. Być może dlatego chcę się zapisać na naukę gry na skrzypcach, na zajęcia z plastyki, architektury, kompozycji, historii sztuki... Nie po to, by rozwijać swoje zainteresowania, ale po to, by poznać kogoś nowego.
Jeszcze odnośnie Adama (tego z sylwestra...)...
Z piątku na sobotę, po głupawce, zbiorowym gwałcie, kilku szklankach piwa spałam u Kingi. Ci, co nam towarzyszyli (Bartek, Jacek i Kacper) poszli, a my zasiadłyśmy na - jak to mamy w zwyczaju - na Sex Chat. xD I na gg.
Adam był akurat dostępny. Kinga wcześniej od kogoś załatwiła jego numer, ale jak dotąd nie pisała do niego. Wtedy zrobiła to pierwszy raz, najpierw się przywitała, zapytała się jak tam po imprezie, co tam słychać, parę linijek normalnej rozmowy, w końcu zapytała się "ej czy ty po tej imprezie gadałeś jakoś z aśką?". On na to "nie, bo nie miałem jak jakoś nie mogłem jej znaleźć na nk". Kinga na to, że nie mam nk, i podała mu mój numer gg. On podziękował, my wyłączyłyśmy gg i włączyłyśmy film.
Następnego dnia, kiedy już jestem u siebie w domu, odpalam komputer... gg... No i pusto. Od nikogo żadnej wiadomości. Nawet od niego.
Pierdolić to, pierdolić go.
Szczerze powiedziawszy, nawet nie robiłam i nadal nie robię sobie nadziei, że coś z tej znajomości mogłoby wyjść, coś więcej. Po prostu czuję potrzebę uściślenia mu kilku faktów, których się naopowiadałam, kiedy byliśmy sami przez te godziny, które dla mnie były jedynie minutami.
21.01.2010 o godz. 19:24
Dzisiaj pisaliśmy próbny test gimnazjalny z humanistycznego. Pisaliśmy go na stołówce, razem - o zgrozo! - z klasą trzecią D.
Z Kacprem usiedliśmy w ławkach mieszczących się obok siebie, ale odległości pomiędzy ławkami nie były aż tak wielkie, więc mogliśmy swobodnie rozmawiać. Tylko Kinga wpatrywała się w tył, w drzwi, nie rozmawiając z nikim.
Dwie minuty pozostały do ósmej godziny, czyli do rozpoczęcia testu, a Bartka wciąż nie ma. Aż w końcu drzwi otwierają się... haha, wielkie wejście Bartłomieja Witkowskiego! Kilka osób szepce do siebie, ktoś powiedział coś na głos. Dar zwracania na siebie uwagi to on ma. Zwłaszcza, jak z nikim się nie gada w szkole, a całą przerwę stoi pod oknem ze słuchawkami w uszach i plecakiem przewieszonym przez dwa ramiona, i smętnie wpatruje się w ludzi. No i z twarzy się wygląda jak Shrek po przemianie.
Bartek ostatnio zaczął budzić zainteresowanie całej szkoły. Koleżanki z klasy rozmawiają ze sobą: "jak ten się nazywał, co tak śpiewa: urba durba"? Wiele ludzi się na niego wpatruje, jak idzie przez korytarz. Kiedy zagadał mnie na przerwie, osoby w których towarzystwie akurat byłam pożerały mnie i jego wzrokiem. W końcu wyszło na to, że jedynymi osobami w całej szkole jakie go znają to ja i Kinga. Brzmi to surrealistycznie, ale już czuję jak jestem obgadywana za plecami.
Wszyscy chcą go poznać, jakby było w nim coś aż takiego wspaniałego. No, w sumie mnie chyba przez pewien czas równiez pociągał. Ogółem jest inteligentny, ale nie okazuje tego na co dzień.
Kacper: "co ty z Kingą tak się ciągle o tego Bartka pytacie? No, nie gada z nikim w klasie, tylko trochę ze mną."
Kiedy parę jakichs dziewczyn podeszło do niego i zagadała, on tylko je olał. Dla ludzi nowych, z którymi znajomość nie jest dla niego atrakcyjną rzeczą, jest wredny i bezwględny w odzywkach.
Kaja zaś na to, że moglibyśmy się spokojnie zaprzyjaźnić.
Zostaję w tej szkole jeszcze pół roku, poobserwuje się go. xD Jutro mamy test matematyczno-przyrodniczy, również z trzecią D.
13.01.2010 o godz. 20:16
Od sylwka minął już ponad tydzień, a myśli wciąż nie chcą się uwolnić z mojej głowy. Prawda jest taka, że zrobiłam z siebie kompletną idiotkę, robiłam tam wiele głupich rzeczy o których dowiedziałam się dopiero później, teraz jednak nie wiem jak z tym żyć, te tzy godziny spędzone z Adamem w jednym pokoju - nie wiem, czy mam to brać jako przyjemne, czy wstrętne wspomnienie. A reszta "przeżyć", o których raczej nie napiszę? Kinga wcale nie była ode mnie gorsza, a jednak udało jej się złapać kontakt z jednym z chłopaków uczestniczących w imprezie. Ale tutaj nie chodzi wcale o Bartka, organizatora całej imprezy (wspominałam o nim w poprzedniej notce: "Przyjaciółka przekroczyła pewną granicę i rozkręciła się w całowaniu jednego z chłopaków - na którym jej zależało. Mnie natomiast coś odbiło i całowałam się nim o wiele dłużej, kierowała mną dziwna zazdrość.").
Jak tak właściwie doszło do znajomości pomiędzy mną i Kingą, a nim? Jest starszy od nas o rok, ale nie uczy się źle - dlatego nie można tu brać pod uwagę nie otrzymania promocji do następnej klasy. Kilka lat temu mieszkał rok w Grecji, a tam się okazało, że musi dołączyć do pierwszej, a nie do drugiej klasy gimnazjum- tak też zostało.
Doszedł do naszej szkoły jakoś dwa tygodnie przed świętami. Był dziwny, z nikim nie gadał - ale również wydawał się taki "dziki", izolował się od innych. Kinga skontaktowała się z im przez naszą klasę.
Doszedł do klasy Kacpra. Co ciekawsze, ostatnio stosunki pomiędzy mną a Kacprem uległy zgorszeniu - a może to dlatego, że pierwszego stycznia gadałam mu na gg i na sms takie głupoty, chciałam go obrazić, bo czułam że muszę się na kimś wyżyć. Co jeszcze ciekawsze, jak dotąd jedyną osobą z jaką Bartek w ogóle gada w szkole jest właśnie Kacper. Co jeszcze dziwniejsze - Bartek normalnie mówi mi "cześć" na korytarzu, a jak nie odpowiem, rozgląda się za mną. Nie przepadamy za sobą, to było widać od początku - a jednak nie będziemy darzyć siebie niechęcią, a obojętnością zwyczajnych znajomych? Jak on woli.
Kinga powiedziała, że całowałam się z nim o wiele dłużej i to na jej oczach może dlatego, bo widziałam, jak ona przegięła pewną granicę z Adamem. Tyle że mnie się wydaje, iż ona i Adam zaczęli duużoo, duużoo później, więc to nie miało z tym żadnego związku. Chociaż...? Bartek całował dobrze, i to przez ten fakt przez chwilę czułam pewną iluzję, że mi się podoba. Ale tak było chyba tylko przez moment, w ogóle nie podoba mi się jego sposób bycia.
No i fajnie - dzisiaj pokłóciłam się z Kingą. Więc wychodzi na to, że tracę najbliższy kontakt z tymi, ja których mi zależy, którzy są mi najbliżsi? O ile byli mi najbliższymi.
Jutro może mnie czekać kartkówka z j. polskiego, a ja nawet nie wiem, jak się wziąśc za materiał. W tym tygodniu piszemy ostatnie egzaminy próbne, trzeba będzie się postarać.
Wczoraj postanowiłam się położyć o wiele wcześniej niż zazwyczaj, dlatego wcześniej pozałatwiałam wszystkie sprawy i poszłam spać o dziesiątej. Jednak długo jeszcze siedziałam... nie miałam po prostu co ze sobą zrobić. Co zrobić z taką piętnastolatką, która przejmuje się każdą błahostką, zrobiła z siebie dziwkę? Ostatni raz jak patrzyłam na zegarek, było osiemnaście po czwartej, więc zapewne wtedy zasnęłam. A najdziwniejsze jest to, że przez cały tydzień od Nowego Roku radziłam sobie normalnie, cieszyłam się, nie miałam takich problemów w zasypianiu. A teraz, dlaczego to nadeszło właśnie teraz?



Tagi: haha
11.01.2010 o godz. 19:17
Już po sylwestrze, hucznej imprezie - miała taką być, ale wyszło na to, że łącznie było dziewięć osób, a jedynymi dziewczynami które w niej uczestniczyły to ja i przyjaciółka. Nie wiem, czy mogę tutaj o wszystkim napisać, w końcu to czytają znajomi internetowi, jednak zakładając tego bloga obiecałam sobie być całkowicie szczera, pisząc wszystko co tylko mi się nasunie na palce. Nie wiem, ile z tego było prawdą a ile jedynie snem, mirażem, iluzją spowodowaną nadmierną ilością alkoholu.
Miejscem imprezy był dom mojej wychowawczyni z klasy 1-3 podstawówki, którzy przyjechać mieli przed trzecią, w rzeczywistości jednak przyjechali dużo później. Ach, przynajmniej mniej nerwów dla ich syna, który co prawda nie był organizatorem, ale był tak hojny i zaproponował miejsce imprezy. Na początku była jedynie muzyka i pogaduszki, troszeczkę piwa, nieco wódki oraz jedzenie. Kiedy rozpalono sziszę, zaczęło sie powoli rozkręcać. Graliśmy trochę w cukierna, potem zaś jego brak zastapiliśmy dymem. Przyjaciółka przekroczyła pewną granicę i rozkręciła się w całowaniu jednego z chłopaków - na którym jej zależało. Mnie natomiast coś odbiło i całowałam się nim o wiele dłużej, kierowała mną dziwna zazdrość. Skąd ona się bierze? Przecież chciałam dla przyjaciółki jak najlepiej i nie chciałam wprawiać jej w furię.
Później rozpoczęła się przygoda z whiski, której nigdy nie miałam w ustach. Więc nieco przesadziłam... wszystko zaczeło się kręcić, zaczełam się krztusić, ktoś mnie złapał i położył. To, co się później stało zostawiło jedynie krótkie ślady w mojej pamięci. Leżałam w łóżku prykryta kocem, ktoś mi wyszeptał bym została sama na piętnaście minut, jednak po chwili przyszedł Adam. Nigdy nie czułam się tak szczęśliwa, mówiłam mu o wszystkim, a on jedynie głaskał mnie po głowie i cierpliwie słuchał... nieco to dziwne, bo jak dotąd nikt nie podarował mi tyle uwagi, i to na całe tzy godziny, podczas kiedy ja bredziłam o wszystkich swoich znajomych, o poprzednich chłopakach i o tym, że nie powinnam nikomu ufać. Coś tam wspomniałam o przyjaciółce, która razem ze mną była na tej imprezie. Zaczełam jej nieźle wjeżdżać, ale i mówiąc o sobie nie szczędziłam brzydkich słów. On na to, że czemu mam do tego wszystkiego takie podejście i powoli, delikatnie zaczął mnie całować. Później widziałam się przyjaciółką w toalecie kiedy to usiłowałam zwymiotować, ona na to drastycznie: "Aśka, wypierdalaj stąd". Adam powiedział, że nie miała zamiaru mnie obrazić, a ja po prostu jak głupia rozpłakałam się, znów zaczęłam bredzić o niczym, on za to zawołał przyjaciółkę i zostawił nas samych. Kiedy przyszła, jedyne co robiłyśmy to śmiałyśmy się, ona się pytała co takiego robiłyśmy, i czy on mi się spodobał. Nie pamiętam, co odpowiedziałam, jednak później działo się znów wiele innych rzeczy, których nie pamiętam. Jeszcze wcześniej spytałam się go, ile ma lat... powiedział, że jest rocznikiem 1993, urodzony 19 marca. Chociaż co do tej daty nie byłabym taka pewna, wciąż pytałam się wszystkich o godzinę, więc te cyferki mogły mi się nieco pomieszać. xD Zanim się zorientowałam, gospodarz rozkazał nam się zmywać, więc uprzątnęliśmy wszystko i wyszliśmy na świerze powietrze, każdy rozchodząc się w swoją stronę. Adam obiecał mi, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Co ciekawe - nie fatygował się nawet na tyle, by poprosić o mój numer, a innego kontaktu ze sobą nie mieliśmy. Więc znam jedynie jego imię i datę urodzenia, hmm?
Przyjaciółka dzisiaj powiedziała, że wychodząc jeszcze nie byłam trzeźwa, a to tłumaczy to, że nie zapytał się mnie o numer telefonu. Ja jednak niezbyt wierzę w jej obiecanki, a tak bardzo bym chciała...
Na jutro zostałam zaproszona do jednego z nich, ale już bez alkoholu, sziszy ani niczego innego. Bedzie ich czterej, łącznie z Adamem i starym gospodarzem, a ze mną i Kingą - cześciu. ja jednak sobie odpuszczam, nie będę potrafiła mu spojrzeć w twarz... nie po tym. Kinga obecała, że z nim porozmawia, nie pokazując nawet po sobie, że to ja ją prosiłam. Czy coś z tego wyjdzie? Poczekamy, zobaczymy. Wiem tylko tyle, że żałuję, iż poszłam na tę imprezę.

Dlaczego chłopaki dają nam tak wiele, by potem zabrać ze sobą wszelkie nadzieje?
01.01.2010 o godz. 20:34

Wspaniała nowina. Być może uda mi się obejrzeć Avatar za darmo - kolega bardzo chce się na to wybrać, ale niestety, nie ma z kim. Nikt z naszych znajomych się nie pali do tego, by pojechać na ten film - nikogo on nie interesuje. Odwrotnie jest w moim przypadku, bardzo chcę go obejrzeć. Jednak on powiedział, że może nam nawet zafundować bilety (co za naiwna biedaczyna), tym sposobem zachecając nas do obejrzenia filmu. Osobiście pozuję wobec tego na taką, która również nie chce obejrzeć tego filmu - ponieważ wtedy obejrzę go za darmo, oh yeah. Jak to fajnie mieć tak naiwnych znajomych. Chociaż znając życie, siostra mu się wygada. Albo mi serce zmięknie, albo on zda sobie sprawę, co nam zaproponował.

No, chyba że zgodzi się na wyjazd do Warszawy do teatru muzycznego Roma, na "Taniec Wampirów", na który próbuję przekonać rodzinkę. Albo lepiej - na "Upiór W Operze", na tej sztuce z kolei już byłam. Ale wiele bym dała, aby jeszcze raz ją obejrzeć. Wtedy to ja bym była skłonna do tego, by zaproponować opłacenie cen biletów. xD

Byłam na tej sztuce 12 grudnia, i mimo że mineło tak wiele czasu, nie zapomnę żadnego ze szczegółów, które wbiły mi się wp amieć. Piękne stroje, muzyka Andrew Lloyd Webber'a. Uwielbiam zwłaszcza główną kompozycję oraz uwerturę, która wywołuje u mnie ciarki na plecach za każdym razem, kiedy tylko ją słyszę - czy są one przyjemne czy nie, nie wiem. Nie, nie jestem masochistką. xD

Obejrzenie tej sztuki zaproponowała kochana matematyczka. Zapowiedziała we wrześniu, że wybiera się na ten musical ze swoją klasą - a że były miejsca wolne, zaczeła świągać po kilka osób z różnych klas - albo też z klas, z którymi jest w pewnym sensie zżyta. Boże, jaka ona jest kochana. xD Mimo, że jako nauczycielka bardzo wymagająca. Cała wycieczka kosztowała ponad sto złotych, ale naprawdę warto było.

Po obejrzeniu tej sztuki w teatrze Roma w Warszawie nie mogłam się oprzeć, i zaczełam szukać książki o tej wspaniałej historii. Już miałam ją kupić, gdyż w bibliotekach jej nie znalazłam - aż w końcu zobaczyłam ją pod choinką. Dostałam ją od chrzestnego, który, jak wyjaśnił dwa dni temu "przeglądałem starą makulaturę, którą w końcu miałem wyrzucić. Coś mi świtało w myśli, że skądś kojarzę tę książkę - i nie myliłem się, miałem ją w posiadaniu". Okazała się króciutką książeczką, zaledwie dwustronicową, która wciągnęłam dzisiaj. Interpretacja "Kępczyńskiego i spółki" miała nieco inaczej przedstawione niektóre wydarzenia, oraz zwracała więcej uwagi na Upiora z Christine, zaś pierwowzór, czyli książka - na wicechrabiego oraz młodą śpiewaczkę. Poza tym wszystko było mniej więcej identyczne (żyrandol <3), czytając wyobrażałam sobie poszczególne sceny - a przy tym piękne stroje, muzykę... naprawdę polecam tę książkę.

Jakieś takie zdjęcia:
28.12.2009 o godz. 18:31
Nie wiem, po co mi ten blog, który założyłam kompletnie z nudów. Na ten serwis trafiłam zupełnie przypadkowo, i szczerze powiedziawszy nie wiem, czy mogę go traktować jako zwyczajny, pamiętnikowy blog, jakich na onecie mam wiele. Zobaczymy, czy uda mi się go rozwinąć, oraz czy będę miała z tego pożytek.
No, więc wypadałoby mi coś powiedzieć o sobie, zanim zacznę tu cokolwiek czynić i popełniać. Należę do płci pięknej, mam 15 lat. Na imię mi Joanna (nienawidzę odmiany "Asia" ), zamieszkuję środkową Polskę. Moją niezmienną miłością jest fizyka i z tą nauką w pewnym sensie wiążę plany na przyszłość. Oprócz tego bardzo lubię pisać (zwłaszcza fanficki i wiersze) i rysować. Z pewnością kilka z moich tworów w przyszłym czasie opublikuję, by blog stanął mi się bardziej bliższy. No więc dzień dobry!
27.12.2009 o godz. 16:42
Mirabelka
ziemia niczyja
Skąd: Aleksandrów Łódzki - Polska
O mnie: Piętnastolatka zatopiona w świecie słów, lubi mangę i anime, wielbi czekoladę, mandarynki oraz kolor fioletowy. Lubi Dr. House'a (a zwłaszcza pierwszą serię), jesień i wiosnę, darzy swego rodzaju miłością matematykę, fizykę i biologię.
statystyki
  • Czas na Bloblo: 0 dni 11 godzin 24 minuty
  • Napisanych notek: 7
  • Komentował: 33 razy
  • Zebranych komentarzy: 56
  • Ostatni wpis: 21.02.10, 17:30
  • Wpis średnio co:
  • Profil odwiedzono: 9305 razy
  • Ilość avatarów: 6
  • Ilość zdjęć: 4
  • Ilość filmów: 0
  • Ilość logowań: 13
  • Ostatnie logowanie: 25.02.10, 21:19
  • Ostatnio odwiedzili: Aru-chan, anaizuza, No-Name, Sassy, xanee, KomisarzeW11, Julia1987, mirabel, bisia
sekcja użytkownika
Srututu~